Trzeba bronić idei klastrów

Po ostatnim Kongresie Klastrów Polskich w Warszawie dostrzegam potrzebę obrony idei klastrów – w wielu przypadkach obrony przed samymi klastrami. Problem w tym, że nadal, pomimo wielu programów, konferencji i posiedzeń grup roboczych, istnieje (zbyt) wiele interpretacji, co to jest klaster i czym są inicjatywy klastrowe w Polsce. Fakt, że każdy klaster jest unikalny i posiada swoją specyfikę, na którą składa się wiele czynników - od genezy powstania, poprzez strukturę tworzących go podmiotów, po cele strategiczne - nie powinien zmieniać zarówno rozumienia istoty zjawiska, jak i koncepcji klastra w sensie wspólnego przedsięwzięcia. Istnieją powtarzalne schematy, jednakowe dla wszystkich klastrów, które pozwalają niemal jednoznacznie ocenić, czy mamy do czynienia ze zjawiskiem klastra i inicjatywą, która ten klaster rozwija i umacnia.

Po pierwsze bliskość geograficzna, czyli skupisko podmiotów, które łączą również relacje o charakterze gospodarczym. Dlaczego warto być w Dolinie Krzemowej? Dlaczego nie wystarczy podpisać list intencyjny i prowadzić działalność z Polski? Ponieważ tam na miejscu jest wszystko, co niezbędne dla rozwoju biznesu - efektywny ekosystem innowacji. Twierdzenia, że współczesne możliwości komunikacji eliminują potrzebę bliskości geograficznej są sprzeczne z praktycznymi doświadczeniami i tym, co podpowiada zdrowy rozsądek – biorąc pod uwagę wszystkie składniki bliskości (czyli tego co łączy), firmy skupione blisko siebie mają więcej możliwości, a przez to są bardziej konkurencyjne. Łatwość porozumiewania się przez Internet nie zmieni tej rzeczywistości (ani też jej zaklinanie).


Po drugie społeczność klastra, którą tworzą ludzie pracujący w firmie, firmy działające w parku technologicznym czy inne podmioty działające w tym samym regionie. Na każdym poziomie istnieje jakaś mniej lub bardziej uświadomiona wspólnota celów: ludzie w firmie tworzą zespołowo produkt dostępny na rynku, firmy w parku mają zwykle wspólne tematy (np. technologie), na poziomie regionu może to być - oprócz tematów merytorycznych - poczucie przynależności, czyli ten sam rodzaj patriotyzmu, który każe kibicować lokalnej drużynie piłkarskiej. Twierdzę, że inicjatywy klastrowe to najwyższy poziom wspólnego działania, na którym realizuje się spontanicznie lub w sposób zorganizowany proces uczenia się, kluczowy dla rozwoju kompetencji i konkurencyjności. Społeczność to więcej niż kontrakty i rozliczenia, a inicjatywa klastrowa buduje i wzmacnia poczucie przynależności. Nadużywane w kontekście klastrów pojęcie „zaufania” nie odnosi się wyłącznie do warstwy transakcyjnej, gdzie obowiązuje podstawowa w biznesie zasada „ograniczonego zaufania”. To raczej zaufanie do „marki klastra” odgrywa kluczową rolę w budowaniu wokół niego społeczności. „Mam klaster i nie zawaham się go użyć” brzmi nasze hasło zachęcające do angażowania się w sprawy inicjatywy. Jeżeli zbierze się masa krytyczna osób myślących i działających w podobny sposób, to można mówić o pewnym poziomie zaufania do przedsięwzięcia oraz o społeczności, która to zaufanie kultywuje.

Po trzecie wspólny wysiłek i wspólny rezultat. Należy zacząć od pytania, o jaki wspólny rezultat chodzi. Odpowiedź jest prosta co do zasady – wszystkim zależy na rozwoju efektywnego ekosystemu innowacji. Trudność pojawia się, jeżeli przyjdzie zdefiniować precyzyjnie taki ekosystem. Współpraca na rzecz ekosystemu rozumianego regionalnie, jest zawsze bardziej efektywna niż praca nad wspólnym dobrem bez określenia lokalizacji tego dobra. Dlatego „klaster ogólnopolski” to oksymoron. Czy firmy z Gdańska będą bardziej zainteresowane budowaniem potencjału ekosystemu w Krakowie od firm z Krakowa? Owszem, będą zainteresowane „robieniem biznesu”, który ZAWSZE w dłuższej perspektywie czasu sprowadza się do brutalnej oceny obustronnych korzyści. Firma z Krakowa z Firmą z Gdańska będą zainteresowane takimi relacjami, które zapewnią obydwu jak największe korzyści. Jeżeli te korzyści nie będą wystarczające dla którejkolwiek ze stron, to współpraca zostanie przerwana. Co się wtedy stanie z wzajemnymi relacjami? Co, poza (zerwanym) kontraktem będzie łączyło te firmy? Gdzie firma z Krakowa będzie szukać substytutu? W Gdańsku? Być może, jeżeli będzie tam więcej firm oferujących konkurencyjne warunki współpracy - nb. może to być wskaźnik, że istnieje tam klaster. Jednak, jeżeli nie, to poszuka gdziekolwiek, a najlepiej w Krakowie, bo tutaj będzie najłatwiej – czytaj najkorzystniej. Dlaczego? Ponieważ współpraca biznesowa ma wiele wymiarów, w tym ten najważniejszy opiera się na ludziach i zaufaniu, które buduje się na bezpośrednich kontaktach i zdarzeniach. Łatwiej buduje się zaufanie, kiedy możliwości do takich interakcji jest więcej. Oczywiste jest, że szukając partnerów do współpracy zaczynamy od własnego podwórka, własnej społeczności, ponieważ pragmatyka nakazuje szukać tam, gdzie będzie więcej korzyści, więcej kontaktów i więcej zaufania.

Po czwarte komplementarność działań, których celem jest rozwój ekosystemu innowacji, które to zjawisko jest szersze niż tylko porozumienie kilkudziesięciu podmiotów. Silne klastry integrują działania na wielu poziomach – politycznym, społecznym i ekonomicznym. Czy klaster może skutecznie konkurować na poziomie europejskim, czy nawet krajowym, jeżeli brak jest takiej integracji na poziomie polityki regionalnej? Czy można się spodziewać międzynarodowych sukcesów, jeżeli firmy nie korzystają z jakiejkolwiek formy interwencji państwa? Można – są na to przykłady. Będą to jednak wyjątki, odstępstwa od reguły, a nie recepta na sukces w skali makro. Naiwnością byłoby liczyć, że takie przypadki skutecznie pociągną za sobą inne. W gospodarce liberalnej, tj. bez żadnej interwencji państwa zapewne tak. Praktyka polityk gospodarczych regionów Europy jest jednak oparta na współpracy i „inteligentnych specjalizacjach”, co narzuca schemat myślenia i działania. Klastry, w których skuteczne są działania integrujące i koordynujące, zawsze będą tworzyć lepszy, bardziej przyjazny gospodarce ekosystem innowacji.

„Społeczność” i „ekosystem innowacji” to w pewnym sensie synonimy klastrów, rozumianych organicznie, jako skupiska potencjału gospodarczego. Inicjatywy klastrowe powinny działać na rzecz rozwoju klastrów, ponieważ tylko wtedy zapewniona może być równowaga we wszystkich wymiarach. Pójście na skróty, tj. dopasowywanie idei klastra do programów odbędzie się ze szkodą dla wszystkich, zarówno zaangażowanych, jak i obojętnych na fakt istnienia naturalnych skupisk. Realizując program wyboru Krajowych Klastrów Kluczowych nie zgubmy celu, jakim jest systemowe i trwałe wzmacnianie konkurencyjności i przedsiębiorczości. Wspieranie koncentracji w sensie geograficznym i merytorycznym, rozwijanie społeczności, dążenie do osiągnięcia dobrze zdefiniowanych wspólnych rezultatów oraz integrowanie działań w skali całego klastra (nie samej inicjatywy) należą tych praktyk, które prowadzą do rozwoju ekosystemu innowacji.

Kraków, 4 października 2015
Trwa ładowanie komentarzy...